
Witaj!!! Zapraszam na moje letnie tygodniowe wyjazdy rozwojowe na Mazurach w pięknym pensjonacie KAWKOWO POLANA pod Olsztynem. W lipcu tematem zajęć jest "OSWOIĆ STRES", w sierpniu "POCZUCIE WŁAŚNEJ WARTOŚCI Kobiet" oraz tradycyjnie trening postawy zyciowej "ZAKOCHAJ SIĘ W ZYCIU!" Na wszystkie treningi zostało jeszcze trochę miejsc - mozna podjąc decyzję last minute wysyłając emala na foley@foley.com.pl ! W Kawkowie www.kawkowopolana.pl odbywa się Festiwal TUITERAZ www.tuiteraz.eu , na którym 4 lipca godz. 15 - 19 poprowadzę mini-warsztat antystresowy. Zachęcam do wzięcia udziału w Festiwalu - to będzie świetna impreza. PS. Dziękujemy obie z siostrą Zosią bardzo za wszystkie Wasze dobre myśli w sprawie operacji ortopedycznej naszej ukochanej mamy Eugenii. Zabieg udany, złamana prawa kość udowa zmontowana przez wspaniałego chirurga ortopedę w szpitalu na Spartańskiej i teraz przed nami długi czas rehabilitacji i powrotu do zdrowia. Mama jest juz z nami w do domu i dobrze sobie poczyna - najwazniejsze ze jest mobilna!!! Hurra!! Trzymajcie dalej kciuki ... Każda Wasza modlitwa i dobra myśl na pewno pomaga! "Biała magia" zawsze działa zatem czarujcie dalej! WIEMY, że jesteście z nami duchem i sercem. Dziękuję bardzo z całego serca! A w Warszawie nadszedł czas pożegnać się z salami, która tak dobrze służyły mnie i uczestnikom zajęć w Warszawie przez 10 lat i wprowadzić się ze szkoleniami do nowego, pachnącego, odnowionego pomieszczenia. Znalazłam takie i zawiadamiam, ze od stycznia 2009 spotkania otwarte i warsztaty Instytutu Ewy Foley w Warszawie odbywają się w nowej sali na Żoliborzu (Metro Plac Wilsona), ul. Słowackiego 19a, sala na I piętrze przy restauracji ANTRAKT, (na tyłach Teatru Komedia). Teraz mamy przerwę wakacyjną - a od września wznawiamy tradycję comiesięcznych spotkań otwartych. WSTEP WOLNY! Przyjdź przyprowadź znajomych i przyjaciół. Do zobaczenia na szlaku rozwoju osobistego!
Oto obok zachowana na zdjęciu szczęśliwa i wymarzona chwila z wyprawy połączonej z rozwojem osobistym do MEXICO w grudniu 2006! Grupa szalonych globetroterów odbyła cudowną magiczną podroz do Ameryki Południowej - tym razem pojechalismy na 3 tygodnie do Meksyku, Belize i Gwatemali. Meksyk nie zrobil na nas specjalnego wrazenia mimo ze bylismy w niesamowitych miejscach i bylo duzo przezyc... ja najbardziej przezylam wizyte w domu Fridy .. stalam jak wmurowana obok lozkna na ktorym umarla... i na ktorym malowala ostatnie swoje obrazy. Wszyscy zakochalismy sie natomiast w Gwatemali i najpiekniejszym jeziorze na swiecie Atitlan.!!!Za kilka dni w GALERII ZDJĘĆ umieszczę zdjęcia z tej podrózy - narazie popatrz obok! Było nam fantastycznie i nawet udało się popływać z delfinami na Jukatanie - co widac na zdjeciu powyzej! Narazie moje podroze z grupami są zawieszone do odwołania - chociaz coraz częściej myślę by ponownie zabrać ze sobą grupę entuzjastów ANTYPODÓW do mojej ukochanej Australii i odwiedzić świętą górę aborygenów ULURU. Ta ekspedycja zaplanowana na początek roku 2010. A następnie w planach wyprawa do NOWEJ ZELANDII.
26 marca 2009 minęła czwarta rocznica tragicznej śmierci mojego jedynego syna Macieja. W ciągu ostatnich lat zrozumiałam wiele o zyciu, o śmierci, o stracie, o sile miłości; zaczełam pisać nową ksiazkę po czym doszłam do wniosku ze ten pamiętnik nie nadaje się do publikacji. Jeszcze nie. Wiem, ze Duchem Maciek jest ciągle z nami - opiekuje się tymi, którzy go znali i kochali, pomaga, doradza, prowadzi i chroni. Dziękuję, ze się ze mną tymi pięknymi i wzruszającymi opowieściami dzielicie. To pomaga. Pomagają słowa otuchy i wsparcia. Nie pomagają słowa uczące mnie jak inaczej, mądrzej, lepiej przechodzić ten proces... Maciek byl na Ziemi 27 bogatych i kolorowych lat.... Dużo pisałam o nim w moich książkach i opowiadałam na moich seminariach, czasami odwiedzał mnie w trakcie zajeć. Gdy mial 21 lat postanowil pojść ze mna przez ogień - mamy piękne zdjęcie jak idziemy uśmiechnięci po rozzazonych węglach trzymając się za ręce. Często nazywałam Maciusia moim największym nauczycielem "przebranym" za syna... Gdy miał 18 lat dostałam od niego List od mojego syna, który zamieściłam w mojej pierwszej książce ZAKOCHAJ SIĘ W ŻYCIU. A potem przyszedł czas lekcji najtrudniejszej. Przyszedł nagle, niespodziewanie, bez uprzedzenia. Maciek urodził się tak jak chciał, szybko i intensywnie, żył tak jak chciał i odszedł tak jak chciał - szybko i intensywnie. W niedzielę ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO 2005 - w kilkanaście godzin po swojej śmierci - zaczął do mnie mówić; wyraźnie, jasno, klarownie, bezpośrednio i odważnie, tak jak zawsze: BĄDŹ SPOKOJNA MAMO. WSZYSTKO JEST W PORZĄDKU. ALL IS WELL. BĄDŹ SPOKOJNA MAMO. ZE MNĄ WSZYSTKO OK. W czasie mojej porannej medytacji podyktował mi list. Ten list jest do mnie i także do Ciebie... skoro to czytasz teraz. Przeczytaj go proszę powoli, z uwagą...
|